W poniedziałek Forbes opublikował listę najbogatszych osób w każdym stanie USA i ile są one warte. Wśród 50 wymienionych osób znajdują się wszyscy podejrzani: Bill Gates, Larry Ellison i Jim Walton, aby wymienić tylko kilka. Jednak wyróżnia się to, jak wiele osób z tej listy zaangażowało się w proces polityczny od czasu zgromadzenia majątku. Wygląda na to, że stawanie się brudnym bogatym sprawia, że ​​ludzie chcą bardziej zaangażować się w politykę, mówiąc delikatnie.

Niektóre z najbardziej znanych mega dawców w kraju znajdują się na tej liście. Należą do nich Charles i David Koch, libertariańscy miliarderzy i główni gracze w partii republikańskiej; Sheldon Adelson, potentat kasyna, który wydał 20 milionów dolarów, próbując wybrać Newt Gingrich w 2012 roku i obecnie wspiera Donalda Trumpa; Jon Huntsman Sr., ojciec byłego gubernatora Utah i kandydata na prezydenta GOP, Jon Huntsman Jr; i zarządzający funduszem hedgingowym Kenem Griffinem, który wydał w 2014 r. miliony, by wybrać gubernatora stanu Illinois Bruce'a Raunera.

Są to wszyscy konserwatywni miliarderzy, ale lista znalazła też kilku liberałów. Najbogatszą osobą w Nebrasce jest Warren Buffett, który stał się zagorzałym zwolennikiem progresywnych reform podatkowych, a nawet ma zaproponowaną politykę gospodarczą nazwaną jego imieniem.

Jest także Pierre Omidyar, założyciel serwisu eBay, który stworzył wzbudzającą grozę, dziennikarstwo śledcze The Intercept, a ostatnio przekazał 100 000 USD na PAC NeverTrump. Tymczasem Gates wielokrotnie przekazywał Demokratom, choć w znacznie mniejszych ilościach.

Listę uzupełnia Ellison, który jest przekazywany zarówno demokratom, jak i republikanom, ale ostatnio bardziej pochylił się nad GOP, a Thomas Frist, Jr., brat byłego przywódcy większości w Senacie, Billa Frista.

Oczywiście, wielu ludzi na tej liście zaangażowało się w minimalną lub żadną działalność polityczną, ale ciężko jest zignorować, jak wielu ważnych osobistości politycznych znajduje się na tej liście. Trudno też nie zauważyć, że większość z nich przekazuje datek głównie na GOP; biorąc pod uwagę, że republikańska polityka gospodarcza zdecydowanie faworyzuje Amerykanów o wysokich dochodach, nie powinno to być dużym zaskoczeniem.

Jest to także przypomnienie, jak trudno jest "wydobyć pieniądze z polityki", czego wiele osób domagało się od lat. Dopóki mamy system rządowy, który pozwala Amerykanom przekazać darowiznę wybranemu kandydatowi lub partii, będą bardzo bogaci ludzie, próbujący wykorzystać swoje miliony i miliardy do przejęcia wyborów. Może nie czuć się dobrze, ale hej, to jest demokracja.