Rosa María Hernández, nieudokumentowana 10-letnia dziewczynka z mózgowym porażeniem dziecięcym, narażona jest na deportację po operacji woreczka żółciowego w Corpus Christi w Teksasie. Hernández urodziła się w Meksyku, ale przyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdy miała trzy miesiące. Podróżowała ze swoim kuzynem, obywatelem Stanów Zjednoczonych, w karetce pogotowia z graniczącej z Teksasem miejscowości Laredo, kiedy po drodze przejeżdżali przez posterunek graniczny. Agenci odkryli nieudokumentowany status Hernándeza i udali się za karetką po 80 mil do Driscoll Children's Hospital w Corpus Christi.

Nieudokumentowana matka Hernándeza, Felipa de la Cruz, która przebywa w Laredo ze swoim ojcem, powiedziała Corpus Christi Caller-Times, że urzędnicy imigracyjni czekali przed szpitalną salą córki, dopóki nie wyzdrowiała z operacji. Po tym, jak władze szpitalne zwolniły medycznie Hernándeza, nie wolno jej było wrócić do domu. Zamiast tego, oficerowie zabrali dziewczynę do schroniska w San Antonio dla imigrantów dziecięcych i zajęli się sprawą imigracyjną, donosiła " The Caller Times" .

Rzecznik Border Patrol powiedział w oświadczeniu:

Texas Rep. Joaquin Castro również skrytykował wykorzystanie przez Border Patrol zasobów na Twitterze, mówiąc: "małe dziecko, które właśnie miało operację, nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa Teksańczyków ani naszego bezpieczeństwa narodowego".

Rzeczniczka amerykańskiego przedstawiciela Henry'ego Cuellara z Laredo, która śledzi sprawę, powiedziała, że ​​Hernández będzie podlegał jurysdykcji Zdrowia i Opieki Społecznej, dopóki sędzia imigracyjny nie będzie mógł ustalić jej opieki, poinformował The Guardian . Rozprawa nie została jeszcze zaplanowana. Adwokat Leticia Gonzalez obecnie reprezentuje Hernándeza.

Felipa de la Cruz powiedziała The New York Times, że rodzina przeniosła się do Teksasu z meksykańskiego miasteczka Nuevo Laredo w nadziei na lepsze leczenie porażenia mózgowego córki, zaburzenie neurologiczne, które może osłabić koordynację i spowodować napady padaczkowe. Medicaid zapłacił za jej leczenie.

Pod rządami prezydenta Baracka Obamy departament przyjął zasadę, że agenci imigracyjni powinni unikać egzekwowania w "bezpiecznych strefach" - szpitalach, szkołach, kościołach i publicznych demonstracjach - chyba że istnieją szczególne okoliczności. Ale władze niekoniecznie przestrzegają reguły. W raporcie z 2015 r. Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich stwierdziła, że ​​agenci Straży Granicznej w Arizonie weszli do szpitali, aby przesłuchać pacjentów - jeden pacjent był podobno zmuszony do dostarczenia dziecka z agentem Straży Granicznej w pokoju.

Dyskutowano również o tym, czy twarde stanowisko imigracyjne Trumpa zniechęci nieudokumentowanych imigrantów do poszukiwania leczenia. W zarządzeniu Trumpa z 25 stycznia Departament Bezpieczeństwa Krajowego rozszerzył swoje skupienie na deportacje od skazanych przestępców do wszystkich osób mieszkających w Stanach Zjednoczonych bez dokumentów.

Aresztowania ICE pod rządami Trumpa wzrosły o prawie 40 procent od pierwszej połowy 2016 roku, podczas gdy liczba aresztowań imigrantów niecyfrowych wzrosła ponad dwukrotnie. Pomimo wzrostu liczby aresztowań, oczekuje się, że liczba imigrantów deportowanych w ramach administracji Trumpa będzie mniejsza niż liczba imigrantów deportowanych w zeszłym roku, pozostających w tyle za deportacją administracji Obamy.

Los Hernándeza jest niepewny. Aurora Cantu, kuzynka, która towarzyszyła Hernándezowi w szpitalu, powiedziała w San Antonio Express-News, że agenci Straży Granicznej przedstawili dwie opcje: Hernández mógł spędzić kilka tygodni w areszcie, albo mogła zostać deportowana, wysłana z powrotem do Meksyku i niezdolna do być z rodzicami.