Nie jestem hiperboliczny, kiedy mówię, że terapia uratowała mi życie. Kiedy miałem 24 lata i totalny wrak - często pijany, często bezładny, bezmyślnie samobójczy, i około 30 minut spóźniałem wszędzie - wybrałem nazwisko Victorii na listę terapeutów, którzy specjalizowali się w leczeniu kobiet i pojawili się wstępne spotkanie z nią, przygotowane na nudę i nigdy nie wracam. Osiem lat później Victoria ukształtowała mnie w półprzymknącego się członka społeczeństwa; prawdziwa dorosła kobieta, która walczyła ze swoimi demonami, wpatrywała się w swoją wewnętrzną otchłań i dowiedziała się, że jeśli spóźnisz się o więcej niż 10 minut, potrzebujesz naprawdę dobrej wymówki. Victoria była dla mnie drugą matką - matką, którą musiałam zapłacić za godzinę, oczywiście, ale o wiele lepszą matką niż ta, którą dostałem za darmo.

A jednak pomimo wszystkich sposobów, w jakie mi pomogła, zacząłem się zastanawiać, czy nadszedł czas, aby opuścić gniazdo. W sierpniu zostawiłem jej pocztę głosową, anulując naszą następną sesję, a potem nigdy nie zwróciłem żadnej z kolejnych wiadomości, które ode mnie opuściła.

Próbując wypełnić pustkę, zanurzyłem się w świecie grup wsparcia online. Zasubskrybowałem pół tuzina pokojów czatowych dla osób z członkami rodziny z pogranicznymi zaburzeniami osobowości, wątku Reddita poświęconego dzieciom narcystycznych rodziców, programów samopomocy dla osób o niskim poczuciu własnej wartości. Utknąłem z nimi przez chwilę, a potem wpadłem i wyszedłem. Okazało się, że nie byłem tak dobry w kierowaniu własnym życiem i ciągłym uzdrawianiu, tak jak myślałem. Ale byłem zbyt zdenerwowany, żeby zadzwonić do Victorii; Nie byłem nawet pewien, co bym powiedział. Terapia jest trochę jak miłość - ciężko jest przyznać się, kiedy się spieprzyłeś.

Wszystko to ma wyjaśnić, jak miesiąc temu zapisałem się do terapeuty z nową usługą Talkspace. Talkspace to strona terapeutyczna, która zamiast umawiać się na spotkania w Skype lub sesje czatowe, pozwala wysłać SMS-a do swojego terapeuty, gdy tylko poczujesz się poruszony, w niekończącej się wymianie, która przypomina ciągłą sieć iMessage, którą masz ze znajomym ze studiów. Masz przypisanego terapeuty, który także, jak twój znajomy z college'u, wraca do ciebie, kiedy tylko będzie mógł.

Talkspace

Z niedowierzaniem wpadłem na pomysł, ale uwiodłem go łatwością, a także ideą czystej karty. Nikt w Talkspace nie znałby mnie jako przytłoczonego dwudziestokilkulatka, który był jednym ginem i tonikiem, by nie stać się przestrogą. W Talkspace byłbym kolejnym młodym profesjonalistą, szukającym równowagi między pracą a życiem prywatnym w obliczu mojej stresującej, ale satysfakcjonującej kariery. Wyobrażałam Talkspace jako rodzaj Therapy Lite - miejsce, w którym mogłem pracować, ale wciąż trzymam się moich sekretów. Oto co się właściwie wydarzyło.

Podpisując się, jesteś proszony o opisanie, co prowadzi cię do poszukiwania terapii. Wymieniłem moje problemy (stres, bezsenność, niepokój, problemy rodzinne) i otrzymałem tę wiadomość od specjalisty:

Uwolniwszy się od wyrazu twarzy czy intonacji głosu, które można uzyskać od interakcji z człowiekiem, słowa specjalisty od przyjęcia sprawiły, że poczułem się jakbym rozmawiał z jednym z tych robotów czatujących, które mieli na AIM. Och, czy mam jakieś stresory i pewne trudności? Myślisz?

To postawiło mój niski poziom w barze - zdecydowałem, że terapia sieciowa była fiosem i prawdopodobnie po kilku dniach zrezygnowałbym. Ale kiedy w końcu otrzymałem wiadomość od Celeste, mojego przypisanego terapeuty, byłem ciekawy. Jeśli nic więcej, zdecydowanie nie brzmiała jak program do czatu AIM:

Następnie wyjaśniła mi, jak działa terapia wiadomości tekstowych:

Celeste była poznawczo-terapeutyczną terapeutką - kompletnym przeciwieństwem hardcorowego, oldschoolowego terapeuty Victoria - a nasza wymiana wiedzy szybko się przenikała. To było dziwne uczucie, otrzymać powiadomienie push na moim telefonie, tak jakbym dał mi znać, że muszę zaktualizować Mapy Google, a zamiast tego znaleźć to:

Spojrzałem na to przesłanie i byłem autentycznie zszokowany - nigdy wcześniej nie myślałem o sobie jako o "tak" dziewczynie, mimo że zawsze mówiłem "tak" każdemu, o kogo ktoś mnie prosił, od pracy za nadgodziny do seksu w miotle gabinet. Osobiście ubrałem się w tak zaplamiony tusz do rzęs, ironiczny oderwanie i przekleństwa, że ​​nikt nigdy nie nazwał mojego blefu wcześniej. Ale pozbawiona całej mojej zbroi, moja jaźń stała samotnie w cyberprzestrzeni i okazało się, że moja jaźń to smutna dziewczynka, która zrobi wszystko, by ludzie tacy jak ona.

Nie mogłem w to uwierzyć. Wysłałem e-mail do wszystkich, których znałem. Miałem objawienie, które umykało mi przez lata terapii, w dwa dni terapii tekstowej.

Teraz całkowicie sprzedałem tę koncepcję, wskoczyłem w gung ho, wysyłając SMS-a do Celeste przez cały dzień, przywołując każdy problem, jaki miałem w swoim życiu. Nie mogłem odmówić! Obawiałem się, że nikt mnie właściwie nie obchodzi! Każdą chwilę wypełniłem pracą, więc nigdy nie musiałem być sam na sam z moimi myślami.

Za każdym razem, gdy odpowiadała Celeste, pojawiłbym się z trzema innymi niezwiązanymi z nią problemami życiowymi, które mogłaby wziąć pod uwagę. Ale poradziła sobie z tym wszystkim, wciągając wszystkie moje rozproszone sprawy w wielkie problemy z obrazem. Przydzieliła mi arkusze CBT. I wydawała się współczuć ze mną jak rówieśniczka - podczas gdy Victoria miała wrażenie matki, która znała wszystkie odpowiedzi, Celeste wydawała się taka sama jak ja, a przynajmniej osoba, którą chciałem być: inny młody profesjonalista, szukający pracy. równowaga życia w obliczu mojej stresującej, ale satysfakcjonującej kariery.

Jedyny problem polegał na tym, że podobnie jak te aktualizacje Google Maps, mogłem zignorować teksty Celeste, kiedy czułem się zajęty, przytłoczony lub po prostu nie pasował do analizowania sposobu, w jaki byłem odpowiedzialny za własne szczęście. Okazało się, że było to dużo czasu. Po moim początkowym przypływie entuzjazmu do projektu, moje godziny pracy się zmieniły i nie czułem już, żebym mógł spędzić porządną godzinę mojego dnia konstruując idealny tekst, by przekazać moją wewnętrzną psychologiczną wrzawę Celeste.

Nie zdawałem sobie sprawy, że za to, za co płaciłem, kiedy płaciłem za tradycyjną terapię rozmów, była odpowiedzialność - płaciłem za spotkanie, że będę miał kłopoty z porzuceniem, płacąc za poczucie winy za marnowanie czyjegoś czas, gdybym się nie pojawił. Ponieważ nie było umówionego spotkania z Celeste i skoro mogłem wymazać te powiadomienia push, nawet nie czytając ich (wiadomości kierują cię na stronę, zamiast pokazać aktualny tekst wiadomości), spadłem z wagonu do terapii internetowej prawie tak samo jak szybko, jak zacząłem.

Co teraz robić? W ciągu kilku miesięcy zdarzyło mi się odejść od dwóch terapeutów w dwóch różnych formatach. Czy to oznaczało, że nie potrzebuję już terapii lub że zdecydowanie potrzebuję terapii? Po weekendzie ciszy z mojej strony wysłałem SMS-a do Celeste:

Odpisała od razu:

"Istnieje wiele opcji, po prostu musimy znaleźć ten, który najbardziej Ci odpowiada". To było jak referendum na temat całego doświadczenia. Zastanawiałem się, czy było to dla mnie łatwiejsze, gdy było mniej opcji, gdy jedyną opcją, jaką mogłem znaleźć dla siebie, było wejście do gabinetu analityka i wylanie całej duszy.

Motto Talkspace brzmi "Terapia jak dzisiaj żyjemy" i może tak być, ale zastanawiałem się, jak dobrze by to działało dla osób mających poważne problemy, takie jakie miałem kiedyś. Czy Talkspace nadal może wykonać to zadanie? Gdybym wszedł na czat zamiast beżowej sofy Victorii, czy byłbym tam, gdzie teraz jestem? Czy porzuciłabym terapię, tak jak robiłam hobby, różnych ludzi i wszystko inne w czasie moich wraków? Czy byłbym w stanie być szczery w moich problemach, w taki sposób, w jaki byłem po tym, jak Victoria wypędziła je ze mnie? Czy byłbym żywy?

Nie byłem pewien. Chciałem nadal rozmawiać z Celeste, tylko dlatego, że myślałem, że pomoże mi w opanowaniu wszystkich drobiazgów, które sprawiły, że jestem nieszczęśliwy. Małe rzeczy nie były tak naprawdę w zasięgu Wiktorii, tak jak często nie są przedmiotem tradycyjnej analizy; gdybym spróbował porozmawiać z Victorią o przeregulowaniu, w ciągu kilku minut, kazałaby mi mówić o czasie, kiedy zerkałem z moich spodni podczas mojego pierwszego świątecznego koncertu. Ten rodzaj palącej autoanalizy nie zawsze jest tym, do czego się domaga, jeśli chodzi o terapię; czasami cygaro to tylko cygaro, a czasem przepełniony terminarz, który stworzyłeś, abyś nigdy nie musiał myśleć o swoim życiu, jest po prostu przepełnionym harmonogramem, który stworzyłeś, abyś nigdy nie musiał myśleć o swoim życiu.

Ale jej zdolność ruszenia się prosto do wielkich rzeczy sprawiła, że ​​Victoria stała się dla mnie ważniejsza niż to, co uczyniło ją zarówno zbawicielką, jak i przerażającą. Nie byłam pewna, czy mam w tej chwili ważne rzeczy, o których muszę rozmawiać.

Wiedziałem, co muszę zrobić.

"Hej, Wiktoria", wymamrotałam jej pocztę głosową, tak zdenerwowana, jakbym nigdy jej nie spotkała. - To Gaby, Gaby Moss, twój stary pacjent, Gaby Moss, um, przepraszam, zniknęłam na tobie, jeśli nic więcej, to chyba muszę ci płacić, ha ha, ale, um ... To znaczy, przykro mi, kiedy masz szansę, oddzwoń do mnie. Odłożyłem słuchawkę, mój żołądek lekko zawirował.

Tego właśnie unikałem przez ostatnie kilka miesięcy: uczucia. Czuję jakikolwiek z moich uczuć. I bez powiadomień push na mój telefon lub wiadomości głosowe, aby powrócić, nie miałem nic do zrobienia, ale usiąść z nimi i czekać.

Be Gentlemen Limited Partnership / Miramax / Lawrence Bender Productions