Kiedy spojrzę wstecz na rok, który właśnie minął, rok 2013 będzie zawsze Rokiem, w którym moi przyjaciele zaczęli mieć dzieci. Troje małych ludzi powstało, sprowadzonych na ten świat przez dziewczęta (kobiety, teraz, choć nadal czuje się dziwnie nazywać je tak), że uczyłem się biologii z, nie spóźniłem się z tańcem, biegałem z gimnazjalistą. Używam luźno pojęcia "biegałem"; Track był jedynym zespołem, którego nie musiałeś wypróbowywać. Moja szybkość była bardziej żenująco powolnym biegiem; przez cały sezon myślę, że był tylko jeden wyścig, w którym nie umarłem jako ostatni. Powiedzenie, że nie byłem atletycznym dzieckiem, byłoby niedopowiedzeniem.

Więc nigdy nie myślałem, że zobaczę dzień, kiedy będę siedział w salonie mojego byłego kolegi z zespołu, gratulując jej nowego dziecka i informując, że najważniejsze wiadomości z mojego własnego życia brzmiały: "Cóż, właśnie skończyłem kolejny maraton. Bieg nie jest jednak najbardziej zaskakujący. Nigdy też nie podejrzewałam, że będę jednym z ostatnich moich przyjaciół, żeby wyjść za mąż i mieć dzieci.

Przez większość moich 20-tych lat byłem przyjacielem z planem, harmonogramem. Byłem przyjacielem z poważnym chłopakiem, przyjacielem, który był podekscytowany mając dzieci i był zdeterminowany, aby je mieć przed 30. Dwa nieudane związki i wiele złych dat później, mam 27 lat i minęło sporo czasu odkąd Poznałem faceta, z którym chciałem przejść więcej niż kilka randek, nie mówiąc już o wychowywaniu dzieci, więc zgodziłem się, że 30 to nie jest ostateczny termin, który zrobię.

W pewnym sensie biegam tylko maratonami, bo nie jestem żonaty. Bieganie to sport, który może być samotny i bezdzietny. Biegnę z wieloma ludźmi, którzy mają rodziny i rozmawiają o tym, jakim luksusem jest poświęcenie czasu dla siebie, z dala od swoich małżonków lub dzieci. Ciągle znajduję wystarczająco wymagające wyzwanie, że lubię uważać to za osiągnięcie, a nie samolubne pobłażanie. Cieszę się swobodą planowania mojego życia wokół biegania i podoba mi się, że mogę wrócić do domu po 20-kilometrowym biegu i zapaść się w spoconą kupę na mojej podłodze, nie martwiąc się o to, kto musi mnie wąchać, czy też tego, którego potrzebuję. dbać o. Jasne, zawsze myślałem, że będę spędzał weekendy w moich późnych latach dwudziestych na degustacjach ciastek lub zbieraniu kwiaciarni, a nie na wystawach maratonu czy w lodowych kąpielach, ale biorąc pod uwagę wybór, nie sądzę, żebym coś zmieniła.

Kiedyś myślałem, że posiadanie dzieci jest nieuchronnością, a maraton jest niemożliwością. Osiągnąwszy to, co kiedyś uważałem za niemożliwe, można by pomyśleć, że poczułbym się dobrze, gdyby w końcu udało mi się dotrzeć do tego, co nieuniknione, ale szczerze mówiąc, w tym momencie wydaje mi się, że bardziej prawdopodobne jest, że zrobię Ironmana niż faktycznie spotka mężczyzna. To nie jest żal, to tylko "huh, zabawne, jak to działa" obserwacja. Na razie jestem zadowolony, a nawet podekscytowany, że mogę nadal uczestniczyć w weselach i prysznicach dla dzieci, a moje największe aktualizacje dotyczące życia mają związek z wyścigiem, który zapisałem na następny.