W sierpniu doganiałem przyjaciela, którego nie widziałem od miesięcy, kiedy mieliśmy tę wstydliwą, rom-com-ready. - Czy ludzie w Nowym Jorku używają Tindera? zapytała. Nie miałem pojęcia, co to było. Wyciągnęła telefon i pokazała mi aplikację, która pozwala ci akceptować lub odrzucać potencjalnych partnerów w pobliżu na podstawie ich zdjęć na Facebooku. "Więc to jest aplikacja erotyczna" - powiedziałam, przesuwając mnie przez niektóre z jej potencjalnych meczów i mężczyzn, z którymi rozmawiała. Nalegała, że ​​to nie tylko aplikacja erotyczna.

Wygląda na to, że ona ma rację. Ann Friedman z The Cut mówi, że wszystkie jej samotne koleżanki używają Tindera do wyszukiwania dat. Friedman przytacza niebezpieczeństwa internetowych portali randkowych - tworząc te przerażające profile, radząc sobie z napływem wiadomości od osób, które cię nie interesują, spotykając daty, które wyglądają zupełnie inaczej niż na zdjęciach profilowych. Tinder uprawia niektóre z tych krzywd za pomocą kilku łatwych, sprytnych adaptacji.

Ponieważ logujesz się do Tindera za pomocą swojego profilu na Facebooku, Twoje zdjęcia są tymi samymi, których używałbyś dla szerszej publiczności. Po wprowadzeniu wieku, płci i lokalizacji, której szukasz, aplikacja wyświetli Ci mecze, które możesz zaakceptować przesuwając w prawo lub odrzucając przesunięcie w lewo. Tylko osoby, które przesuwają palcem w prawo, mogą kontaktować się ze sobą, co oznacza, że ​​tylko osoby, z którymi chcesz się skontaktować, mogą. Jest to korzystne dla kobiet, które zdobywają więcej wiadomości na tradycyjnych portalach randkowych niż mężczyźni. W przypadku Tinder kobiety (i mężczyźni) mogą kontaktować się wyłącznie z osobami, które uznają za atrakcyjne.

Nie ma również żadnych nieczytelnych pytań o hobby i zwierzaki, na które trzeba odpowiedzieć, i nie ma potrzeby zdrowego opisywania siebie. Oczywiście z drugiej strony ludzie wybierają potencjalnych kochanków opartych niemal wyłącznie na wyglądzie. "To jest dokładnie ten rodzaj scenariusza, który, jak nam powiedziano, nie chce kobiet", pisze Friedman.

"Ale 45 procent użytkowników Tindera to kobiety - i wydaje się, że są tak samo wygodne z oczyma aplikacji o niskim zaangażowaniu, jak jej męscy użytkownicy.
Oto po raz pierwszy aplikacja randkowa, która ma takie samo poczucie lekkości i zabawy, nieodłącznie związane z podnoszeniem kogoś w barze lub flirtowaniem w pociągu. Ma łatwość i płytki blask Grindr (na koniec dnia, oceniasz czyjeś wcześniej wybrane zdjęcia) bez prostego seksualnego apetytu.

Jedna z czterech założycielek Tindera, Whitney Wolfe, jest kobietą, zaznacza Friedman. Wolfe powiedział Atlantic Wire, że Tinder pracuje z Facebookiem w "sprytnie dyskretny" sposób. Choć Tinder ściąga twoje imię i zdjęcie do Facebooka, nie publikuje ani nie przechowuje żadnej z tych informacji. Nie będzie też publikować informacji z Tinder na swoim kanale informacyjnym Facebook.

Zdjęcie za pośrednictwem witryny ryot.org