Słynny adwokat transseksualisty Laverne Cox, znana z roli Sophii Burset w przeboju Orange to "New Black", oficjalnie stała się pierwszą osobą transseksualną, która uhonorowała kultową okładkę magazynu TIME w tym tygodniu. Napisałem gdzie indziej o osobliwej nieobecności Laverne Cox z listy wpływowych osób na TIME 100 i mojej pogardy, że została pominięta, szczególnie biorąc pod uwagę żądanie wyrażone przez czytelników TIME, że jest ona włączona. W końcu wydaje się jednak, że magazyn daje Coxowi potwierdzenie, że zasługuje na jej pracę.

W wywiadzie TIME przeprowadzonym z nią w dniu ogłoszenia, Cox opisuje ważne wydarzenia w jej życiu, które ukształtowały jej osobistą podróż jako transpłciowa kobieta i aktywistka. Chociaż przyznaje, że żadne dwie transseksualne narracje nie są takie same i że wszyscy musimy podążać różnymi ścieżkami, aby dostać się tam, gdzie chcemy być, uderzyło mnie to, gdy czytałem przez wywiad podobieństwa między jej narracją a moją.

Ja też miałem poczucie, że od najmłodszych lat będę czymś innym niż chłopcem i że moje ciało jest po prostu wadliwe. Wciąż odczuwałam dysonans między tym, komu powiedziano mi, że powinienem być i kim właściwie byłam. Brakowało mi jednak możliwości wyrażenia tego dysonansu i wielokrotnie powtarzano mi, że moje odczucia były albo błędne, albo po prostu faza, z której wyrosną. W szkole byłem zastraszany i nie mogąc wyrazić słowami tego, co czułem, nie mogłem się obronić przed cenzurackim napadem i nękaniem. Stałem się wycofany, przygnębiony i absolutnie nie miałem poczucia własnej wartości. W końcu, krok po kroku, próbowałem wynegocjować swoją tożsamość, przeciwstawiając się męskiej nazwie narzuconej mi w sposób, w jaki mogłem, ale wciąż czułem się nieodwołalnie do tego zakuty.

Po latach cierpień w ciszy zacząłem rozumieć niektóre z tego, co czułem, gdy natknąłem się na internetową tablicę ogłoszeń pełną osób, które wyrażały doświadczenia podobne do moich. Po raz pierwszy zacząłem kwestionować idee, że byłem uwarunkowany, by uwierzyć całe moje życie o kobietach takich jak ja - Popularne obrazy osób transpłciowych, choć rzadkie, ciągle przypominały mi, że to, co czułem, było haniebne. Uczyłem się, że transseksualne kobiety są po prostu "tranniesami", a dziwacy, żałosnymi osobami skazanymi na pojawienie się na Jerry Springerze. Uczyłem się, że kobiety transpłciowe są zwodnicze i odrażające za porzucenie swojej płci z urodzenia w filmach takich jak Ace Ventura . Nauczono mnie, że ten świat nie ma dla mnie miejsca.

Laverne Cox, i to, co ona przedstawia mi jako kobietę trans, jest ważna, ponieważ jest żywym dowodem, że te lekcje przeszłości, te, które trzymały mnie i niezliczone inne kobiety trans, takie jak ja w cieniu własnego wstydu, były fałszywy. Jest dowodem na to, że jest dla nas miejsce, a to miejsce to nie tylko wyspiarskie, izolowane fora dyskusyjne czy tajne społeczności ukryte przed wzrokiem większości. Jest dowodem na to, że możemy być widoczni jako ludzie, którym chcemy być, ludzie, których uważamy za prawdziwych, i możemy odnieść sukces. Pojawienie się Laverne'a Coxa nie jest tylko punktem krytycznym, ale stanowi paradygmat odchodzenia od dawnego zrozumienia tego, co to znaczy być transseksualistą. Podważa narrację, że jesteśmy ofiarami naszych okoliczności lub skazani na życie wykluczenia i ośmieszenia. W jej aktywizmie niestrudzenie sprzeciwiała się szkodliwym założeniom dotyczącym osób transpłciowych, dając głos naszej społeczności w skali, jakiej wcześniej nie doświadczyliśmy.

Kiedy Cece McDonald została oskarżona o zabójstwo i została umieszczona w więzieniu dla mężczyzn za obronę przed agresywnymi, transfobicznymi bandytami, Cox osobiście sięgnął do Cece i doprowadził jej sytuację do głównego nurtu. Mówiła o szkodliwych skutkach codziennych mikroagresji, które doświadczają osoby transpłciowe, łącząc je z strukturalnymi nierównościami i powszechną przemocą, które przekraczają kobiety (a zwłaszcza trans kobiety koloru). Robiła to nawet w przypadkach, w których inni próbowali wykoleić rozmowę, koncentrując się na jej konfiguracji narządów płciowych.

Aktywizm Coxa pozostałby tak samo ważny, nawet gdyby nie zdobyła okładki CZASU . Fakt, że jest na okładce, wysyła wiadomość. Przesłanie jest takie, że ważne są prawa osób transpłciowych, a nawet osób transpłciowych. Wysyła wiadomość, że nasza walka jest zgodna z prawem, a zdobyte przez nas zyski powinny zostać uznane. Jest to walidacja nie tylko pracy Laverne Cox, ale także pracy całej społeczności osób transpłciowych. Jest widoczną, namacalną reprezentacją naszego istnienia.

Jest to walidacja nie tylko pracy Laverne Cox, ale także pracy całej społeczności osób transpłciowych. Jest widoczną, namacalną reprezentacją naszego istnienia.

Dorastając jako dziwaczna kobieta trans w południowej Appalachii, nigdy nie miałem takiego potwierdzenia. Nie było nikogo takiego jak ja, który mógłbym uważać za "model możliwości" i nie było zewnętrznej weryfikacji mojego doświadczenia. Laverne Cox jest nie tylko dowodem na to, że rzeczy się zmieniają, ale już to mają. Kobiety trans ode mnie młodsze mają ją na oku i nie mogłem być z tego powodu szczęśliwszy ani bardziej optymistyczny. Jej praca promująca transpłciową widoczność wzmocniła ich i sprawiła, że ​​nie musieli czuć się samotni i bezsilni, tak jak ja. Wyznaczając przestrzeń dla siebie w naszym społeczeństwie, wyrzeźbiła przestrzeń dla nas wszystkich, a wielkość tego osiągnięcia nie mogła być zawarta na stronach jakiegokolwiek czasopisma.

Nadal mamy długą drogę, a jako społeczność mamy wiele do zrobienia, gdy dążymy do równości. Często jest to trudne, niewdzięczna praca, która czyni nas wrażliwymi na reakcyjną nienawiść od tych, którzy odmawiają szanowania naszego człowieczeństwa. Jednak, gdy wykonujemy tę pracę, wszyscy mamy teraz model możliwości, aby uzyskać inspirację. I możemy być pewni, że nawet gdy walczymy, ona walczy obok nas.

Laverne Cox może być pierwszą osobą transpłciową, która pojawi się na okładce CZASU, ale jej wysiłki zapewniają, że nie będzie ona ostatnia. W pewnym sensie jej obecność na okładce umieszcza całą naszą społeczność w centrum uwagi, i choć wierzę, że jest wiele bitew do stoczenia i wiele "punktów krytycznych" na drodze do transgenderowej równości, w tym momencie Laverne Cox dała nam wszystkim szansa, by błyszczeć.